Kiedy naszą pracę przejmą roboty…

Kiedy naszą pracę przejmą roboty…

Rozwój robotyki i sztucznej inteligencji, w najbliższych latach wyeliminuje wiele zawodów. Maszyny są szybsze, silniejsze, precyzyjniejsze i tańsze w utrzymaniu. Jakie czekają nas zmiany?

Według badań przeprowadzonych przez Instytut Gartnera do 2025 r. jedna trzecia istniejących stanowisk pracy zniknie. Dzięki takim wynalazkom jak automatyczne, powodujące znacznie mniej wypadków samochody, które od lat jeżdżą po ulicach USA, czy drony pracę stracą kierowcy, autobusów, ciężarówek itd. Zautomatyzowane systemy metra bez maszynistów działają już w kilkunastu miastach Europy, np. w Kopenhadze, Sztokholmie czy Budapeszcie, a np. w Singapurze ich historia weszła już w drugą dekadę. Zmiany są dostrzegalne również w największych fabrykach gdzie pracę maszyn nadzoruje zaledwie kilka osób. Zmiana zawodu czeka też osoby, których praca polega na przetwarzaniu i analizie danych np. zatrudnione w sektorze finansowym. Co ciekawe, pracę mogą stracić również programiści. Już dzisiaj znaczną część kodu można generować automatycznie.

Bez wątpienia, rynek pracy wymusi na nas również zmianę w sposobie postrzegania dochodu, zawodu i wreszcie roli społecznej.

W najbliższych latach globalnym trendem stanie się przebranżowienie w kierunku umożliwiającym nadzorowanie pracy maszyn, tworzenia i wdrażania nowych technologii albo… korzystania z jakiegoś innego źródła dochodu. Dla wielu osób może to być ogromnym wyzwaniem, któremu nie będą w stanie sprostać. Bieda i pogłębiające się nierówności społeczne zazwyczaj prowadzą do konfliktów, a te w konsekwencji destabilizacji ładu społecznego. Żeby uniknąć niepożądanego stanu testowane są różne możliwości rozwiązania problemu.

Jedną z propozycji, której zwolennikami paradoksalnie są chodzące symbole kapitalizmu takie jak Bill Gates, czy Ellon Musk jest dochód gwarantowany. Idea dochodu gwarantowanego zakłada, że każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od państwa jednakową, określoną ustawowo kwotę, która zapewniałaby minimum egzystencji. Czy to dobre rozwiązanie niegenerujące patologii społecznych? Badania pilotażowe w tym zakresie prowadzi Finlandia. Mają one wykazać czy przy takim wsparciu osoby bezrobotne zaczną szukać pracy na niepełny etat. (Programem zostało objętych 2 tys. Losowo wybranych bezrobotnych.) Jakie będą wyniki, dowiemy się za ok. 2 lata. Innym rozwiązaniem jest gospodarka oparta na zrównoważonym rozwoju, który ma zostać osiągnięty dzięki działaniom w myśl zasady "myśl globalnie działaj lokalnie" oraz "myśl lokalnie działaj lokalnie". Dzięki lokalnym działaczom skupionym wokół globalnych przemian, już dzisiaj, powstają różne inicjatywy np. miejskie spółdzielnie rolne produkujące ekologiczną żywność. Niektóre miejscowości takie jak Traunstein w Niemczech, Fortaleza w Brazylii wprowadzają własne waluty, które można wymieniać jedynie na towary pochodzące z obszaru geograficznego objętego taką wymianą. Oczywiście na danym obszarze nie zawsze można kupić wszystko co byśmy chcieli, dlatego propagatorzy idei zrównoważonego rozwoju proponują zmianę w postrzeganiu towarów i usług - chwilowe zachcianki mają ustąpić miejsca potrzebom. Zmiana podejścia, w założeniu, ma doprowadzić do szybszego bogacenia się mieszkańców, zarówno oferujących usługi, towary jak i nabywców zadowolonych z szybkiego zaspokojenia swoich potrzeb. Ludzie staliby się Prosumentami (jednocześnie producentami i konsumentami).

Wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących latach cyfryzacja siły roboczej będzie jednym z największych wyzwań nie tylko dla biznesu. Bez wątpienia czeka nas cywilizacyjny skok, a firmy, które odpowiednio wcześnie wdrożą innowacyjne rozwiązania, umocnią swoją przewagę nad konkurencją i będą wyznaczać trendy w swoich branżach.